hr_700.png, 132B

Błędy w wiadomościach email

hr_700.png, 132B
Michał Kidoń    2010-08-20 14:02

Nieważne jak mocno się staramy i tak trafi nam się kiedyś językowy lapsus, bądź błędny adres email. Ciężko ich uniknąć, ale na pewno można ograniczyć pomyłki dzięki dokładnemu kontrolowaniu treści przed wysyłką.

marketing mistakes

Źródło: http://www.marketingwithmiles.com/post-images/marketing_mistakes.jpg


Jakie konsekwencje mogą z tego wyniknąć? Wszystko zależy od kategorii błędu. Problemy z ortografią narażą nas co najwyżej na rozbawienie odbiorcy oczywiście pod warunkiem, że bardzo rzadko się zdarzają. Chyba, że będzie to casus “śnierzycy”…

Tymczasem przesłanie choćby nieaktywnych odnośników może skutkować posądzeniem o brak kompetencji, czego każdy marketer musi się wystrzegać za wszelką cenę. Raz popełniony błąd tego kalibru mógłby zniszczyć reputację, która była budowana latami. Pozwólcie, że pominę wcześniej opublikowane przykłady zapominania o polu ukrytej kopii i wysyłaniu dziesiątek adresów email w nagłówku wiadomości do każdego odbiorcy (czytaj: Świąteczne życzenia firmowe bez ukrytych odbiorców) oraz o brakujących plikach graficznych w jej strukturze (czytaj: odLOT niekontrolowany). Przy okazji zdecydowałem się na prosty podział tematyczny:

1. Tekst

Poważnej pomyłki nie ustrzegł się jeden z dystrybutorów sprzętu takiego giganta jak Adidas. Oto email, który stamtąd otrzymałem:

adidas shop

Jak widać na załączonym powyżej obrazku adres docelowy jest ewidentnie niewłaściwy. W jego miejscu powinien znajdować się email subskrybenta, czyli mój. Nie przypominam sobie jednak, abym ostatnio dostał angaż w tej korporacji ;)

2. Grafika

Niniejszy newsletter stanowi idealny przykład, jak można popsuć ciekawy design poprzez niewłaściwie przygotowaną grafikę:

angielski gratis

Nawet osoby ze słabszym wzrokiem zauważą, że wiadomość składa się z kilku części. Tak nieudolnie je połączono, że widać różne odcienie koloru, który zapewne miał stanowić jednolite tło. Ponadto grafik nie zadbał równomiernie o ostrość. Z tego powodu górna i lewa część posiadają wokół siebie wyraźną otoczkę rozmytych barw. Trudno powiedzieć czy to efekt pośpiechu czy też niedopatrzenia, ale zdecydowanie działa na niekorzyść nadawcy. Tylko CTA nadrabia wpadkę, dzięki czemu istnieje spora szansa na wyrozumiałość klienta. Szkoda, bo email prezentowałby się znacznie lepiej, gdyby należycie zadbano o jego wygląd.

3. Treść

To dość osobliwe przypadki i właśnie jednym z nich chciałbym się z Wami podzielić:

zaloz swoj sklep

Wstępnie można odnieść wrażenie, że wszystko jest w porządku i nie ma się do czego przyczepić. Jednakże ja zwracam uwagę na szczegóły i nie mogłem sobie darować ;)

Spójrzcie drodzy czytelnicy na nominały banknotów i walutę. W dobie rosnącego wpływu euro na naszym kontynencie i wciąż będącej w obiegu złotówki, autor mógł wybrać jedną z nich lub przykładowo podkreślić zalety rynku amerykańskiego. O ile z jednej strony wybór waluty jest dyskusyjny, to z drugiej trudno wyjaśnić bardzo niskie nominały. Zachęcanie do założenia sklepu internetowego z jednocyfrowym plikiem banknotów w dłoni nie wzbudza optymizmu, ani nadziei na osiągnięcie sukcesu.

Błędy w email marketingu to otwarty temat. Z pewnością posiadacie własne przykłady. Podzielcie się proszę doświadczeniem nt. dowolnych pomyłek. Szczególnie mile widziane będą te rzadko spotykane. Każdy może wnieść coś ciekawego do dyskusji. Liczymy na Was…

                           
ico_comments.png, 360B

8 komentarzy dla “Błędy w wiadomościach email”

  1. W przypadku błędu nie ma się co załamywać – ludzka rzecz. Grunt to nie dopuścić do powtarzania się sytuacji.

  2. younike mówi:

    Artykuł ciekawy, chociaż… czasem błąd może być przydatny (patrz: reklama słownika ortograficznego). I fakt, błąd to rzecz ludzka, bo nawet autorowi niniejszego tekstu interpunkcja zrobiła psikusa :-)

  3. Pawel mówi:

    witam,
    a zdarzyło sie komuś ze dostal maila nie adresowanego do siebie wlasnie??dosatlem ostatnio bardzo dziwnego maila tzn. od kogos ale w nazwie do kogo nie bylo mojego maila tylko kogos innego…a dokladniej:
    mail:
    od……
    do……
    wiec pytam jak to mozliwe??

  4. No cóż, jestem negatywnie zaskoczony tym artykułem. Każdy bardziej doświadczony email marketer wie, że takie sprawy mają marginalne znaczenie w skuteczności mailingu. Możemy doszukiwać się drobiazgów i szczególików, a także dbać o korporacyjną super-poprawność. Na tym koncentruje się ten artykuł. Ale prawdziwe błędy popełniane w mailingach są zupełnie inne, np. ciągłe sprzedawanie bez dostarczania wartości w procesie, brak osobowości i instytucjonalna komunikacja, długie biuletyny z 20 linkami zamiast koncentracji na jednym temacie (rozproszenie uwagi odbiorcy) itd.

  5. Michał Kidoń mówi:

    Panie Piotrze,

    Przykro nam, że artykuł Pana rozczarował. Przykłady błędów, które tu wymieniono, są oczywiście wybiórcze i nie wyczerpują tematu (takie zresztą było zamierzenie autora). Nigdzie nie została również zawarta teza, że ów błędy dotyczą najważniejszych problemów kampanii mailingowych. Zawsze liczymy na aktywność naszych czytelników, którzy poprzez własne przykłady wzbogacają rozmaite publikacje. Pański komentarz jest tego doskonałym przykładem, za co serdecznie dziękujemy.

  6. Rafał mówi:

    To może ja wniosę do dyskusji to, że punkt 2 to trochę mijanie się z prawda, albo totalny brak wiedzy na temat grafiki, dlatego pójście po najniższej linii oporu z daleko wysuniętymi wnioskami.
    Jak na ironię grafika została przygotowana najwłaściwiej z możliwych, aby spełniała wymagania techniczne przygotowania mailingu do wysyłki.

    Nie wiem z jakiej listy był wysyłany ten mailing, ale np jeśli to były wysyłki realizowane przez onet czy interie czy tu wstaw dowolną nazwę z firm zewnętrznych posiadających własne skrzynki to podstawowy rozmiar wiadomości do wysłania to zwykle 38-50 KB wszystko razem z grafikami. Można więcej, ale wtedy drastycznie rosną koszty wysyłki przy dużych listach.

    Jak to bywa zwykle w dużych firmach grafik dostał zlecenie i jakiś pseudo znawca (czyt. marketingowiec, szef działu) który nie ma zielonego pojęcia kazał mu zrobić taką a nie inna grafikę. A on ma z tego zrobić 40 kB?! Wiadomo z pustego to i Salomon nie naleje, więc taki grafik co ma do wyboru? Już mówię, Dolny lewy to zdjęcie, nie ma nic innego do wyboru jak zrobić go JPG-em i narzucić mocna kompresje, aby całość zmieściła się w tych 40 KB, a wierzcie ze to wcale nie jest dużo. Do tego dochodzą długie linki z kodami akcji, cały plik HTML gdzie to wszystko jest sklejone razem itp. Dolna prawa strona to tekst na ostro, więc wiadomo grafik użyje format GIF, czcionki wyjdą na ostro, nie pojawią się śmieci w okół literek jak na górze, zmniejszy ilość kolorów i kompresja wyjdzie całkiem dobra. Jak ktoś to kiedykolwiek robił, wie że gradient się nie uda. dlatego znikł i stad to odcięcie, ale inaczej nie mógł, bo nadal trzyma go 40 KB. A teraz czas na górę, mógł to zrobić albo tak jak jest teraz, niestety w okół tekstu takie śmieci się pojawiają przy dużej kompresji w formacie JPG, albo zniknie gradient i logo zostanie pozbawione swojej formy, albo przeciec to na pół i zamiast belki na górze będzie inne logo i odcięty GIF z napisami angielski itp. wiec reasumując wybrał najlepiej.

    Nie jest to nieudolne połączenie, bo grafika była całością a dopiero potem jest pocięta i kompresowana aby spełniała wymagania przeważnie głupków od marketingu i ludzi którzy się na tym nie znają to raz, dwa tło nie jest jednolite tylko gradientem dlatego tak wyszło przy kompresji, trzy to otoczka wokół znaków to efekt kompresji w formacie JPG i jest spowodowane tym, że grafiki nie mogą być dowolnej wielkości, tylko są mocno ograniczone, cztery to nie są to rozmyte barwy, bo wtedy nie było by punktów tylko brak ostrych krawędzi, pięć – przeczytaj co to jest ostrość skoro o niej piszesz bo znowu mylisz, sześć – nie był to pośpiech, bo dobranie kompresji pocięcie i dobranie formatów grafik to nie jest coś na minutę – choć tak wiem, ludziom którzy nie maja o tym pojęcia tak się wydaje, ze przecież tylko ciach tu, ciach tam i jest… siedem – na koniec uwierzcie w te słowa że grafik widzi więcej niż reszta, o dopatrzeniu nie ma mowy, zapewne nawet widzieli to wszyscy a on to zgłosił, ale 40KB to 40KB czy inny ustalony limit i tego się nie ruszy, więc lepiej wysłać takie niż wcale. A że wszyscy chcą mieć w newsletterze wszystko, ale najlepiej za darmo, to każą robić najpierw bóg wie jakie mailingi a potem zdziwienie ze się nie mieści i grafik zły. Ale dopłacić aby było dobrze szkoda.

    Ten punkt powinien mówić o tym czy warto oszczędzać czy nie na wysyłkach i może warto wykupić większy rozmiar wysyłki i mieć lepszej jakości grafikę, czy może to olać i wysłać więcej za mniej, byle tylko dało się przeczytać. Zdania uczonych są podzielone. Na pewno warto przytoczyć tu takie fajne powiedzenie, ze jak chce się mieć dobre i tanie to trzeba zrobić dwa: jedno dobre – drugie tanie. A większość marketingowców wysłać na jakieś szkolenie, aby mieli jakiekolwiek podstawowe pojecie o technicznej stronie przygotowywania wysyłki. Pozdrawiam i z góry przepraszam za gorzkie słowa. Ogólnie artykuły na blogu trzymają poziom, ale cóż nie ten. Pozdrawiam autora z cała reszta się zgadzam.

  7. Michał Kidoń mówi:

    Panie Rafale,

    Przede wszystkim pragnę podziękować za szczegółowe przedstawienie tematu, jak mniemam, od strony profesjonalnego grafika.

    Ogólnego określania marketingowców “głupkami” nie możemy potraktować jako argumentu do dyskusji, ale poza tym cieszymy się z konstruktywnej krytyki.

    Dodam tylko, że rola marketingowców nie polega na obróbce grafiki i zajmowaniu się sprawami stricte technicznymi, ponieważ przy tych zadaniach wsparcia udzielają profesjonaliści z Pańskiej branży.

    Ocena grafiki nie ma przedstawiać spostrzeżeń zaawansowanego użytkownika, bowiem bierze pod uwagę zwykłego odbiorcę mailingów, czyli kogoś kto najczęściej wogóle lub rzadko styka się z warsztatem przygotowania kampanii elektronicznych od strony wizualnej.

    Specjaliści ExpertSender analizują dziennie dziesiątki różnych wiadomości. Nie wszystkie mają takie niedociągnięcia, a trudno przypuszczać, by omawiany tutaj przypadek stanowił wyjątek.

    Stąd wydaje się, że jednak można przygotować solidny design niezależnie od rozmaitych przeszkód. Przyczyny ww. problemów należy szukać przede wszystkim w niedostatecznej ilości czasu na dokładne testowanie.

    Ponadto dodam, że obrazki wcale NIE MUSZĄ być zalączane, można je “hostować”, dzięki czemu odpadają jakiekolwiek limity dopuszczalnych rozmiarów i grafik nie ma przed sobą żadnych ograniczeń. Nasze ostatnie testy pokazują, że takie rozwiązanie bardzo skutecznie wplywa na wyższe OTWARCIA, KLIKI i KONWERSJE.

    Jeśli mimo uwag grafika, marketingowiec decyduje się wysłać kreację z widocznymi kontrastami, to jest to tylko jego decyzja i sam ponosi za nią odpowiedzialność. W takiej sytuacji nie zamierzamy nikogo bronić ani tłumaczyć, poza grafikiem oczywiście.

    Na koniec chcemy wyraźnie poinformować, że w ExpertSender nie obowiązują dodatkowe opłaty za “cięższe” wiadomości. Dobry dostawca usług email, to wystarczająca podstawa do uzyskania żądanych efektów.

    Również Pana pozdrawiam i gorąco zachęcam do zamieszczania kolejnych opinii. Poza tym w imieniu całego zespołu zapewniam, że na bieżąco dbamy o podnoszenie poziomu naszych artykułów i Pana komentarz z pewnością się do tego przyczyni.

  8. Rafał mówi:

    Witam serdecznie Panie Michale,

    Nawiązując do poprzedniej wiadomości oczywiście nie mówimy tu o ogólnym określaniu marketingowców ‘głupkami’, ale raczej o poszczególnych przypadkach, bo na pewno jak sam pan wie, więcej jest głupków mówiących, ze są marketingowcami, niż prawdziwych marketingowców z prawdziwego zdarzenia, którzy jak wiadomo, na pewno od grafików z racji zawodu są dużo sprytniejsi :) nie w tym rzecz, dlatego jeśli ktoś poczuł się obrażony z góry przepraszam ;)

    Jeśli chodzi o cześć w której, pisze Pan, że można mimo rozmaitych przeszkód przygotować coś ekstra, oczywiście ma sens, ale tylko w przypadku, kiedy albo wymyślimy grafikę, która zmieści się na danym rozmiarze, np. mało kolorów, czyste grafiki, jedno kolorowe napisy itp, (dobrze się kompresują ) albo zwiększymy budżet.
    Nie raz przy założeniu: zrób plakat 2×2 m i ma mieć rozmiar 1MB; – po prostu się nie da. Coś za coś. Nić z niczego. Albo marketingowcy zgadzają się na pomysły grafika, albo grafik realizuje pomysł marketingowców najlepiej jak potrafi, ale przy założeniu, że zwiększą budżet, czyt. załatwią inne warunki wysyłki co do rozmiaru wiadomości jeśli zajdzie taka potrzeba.
    Przyczyna to nie niedostateczna ilość czasu na dokładne testowanie, potrzeba na prawdę sporo czasu na dobranie dobrej kompresji, a samą grafikę, jaka jest i jaka będzie – widać już podczas ‘cięcia’ grafiki na kawałki już w programie graficznym. Nie trzeba nic więcej robić ;) Więc to świadome dokonanie wyboru, aby się zmieściło i pasowało do wymagań, jeśli nie można ich zmienić.

    Jeśli chodzi o obrazki, jest to i prawda i nie. Ogólnie nie muszą i ma Pan całkowitą rację, zwłaszcza jeśli korzysta się z własnego systemu, który ma taka możliwość lub państwa, skoro wasz system taka opcje posiada, ale przy zlecaniu mailingów na zewnątrz, niestety zwykle jest tak ze grafiki MUSZĄ być załączane i nie można ich hostować u siebie. Jak nie patrzeć to właśnie na tym firmy zarabiają, bo same wersje HTML i wersje tekstowe ważą na prawdę nie wiele. Od taka polityka większości firm i tego nie przeskoczymy.

    Dodatkowo niektórzy uważają, że warto aby grafiki wyświetlały się od razu, grafiki hostowane nie wyświetlają się od razu, tylko program prosi o zgodę na pobranie, za każdym razem. Przy np. słabym połączeniu i ciężkim mailingu robi to się problemem.
    Przy źle przygotowanym mailingu, gdzie obrazki nie maja opisów, widzimy czysty mail i pobierz grafiki, ale nic nie widać, to nie wygląda zachęcająco jeśli robimy mailing czysto graficzny. Wersja tekstowa nie będzie wtedy widoczna, bo przecież HTML działa, nie pobrały się tylko grafiki.

    Tak źle i tak nie dobrze :) czasem wysłanie nawet najprostszego mailingu to sztuka wyboru :D …oczywiście w warunkach o jakich piszę w poście.

    Oczywiście można korzystać tylko z systemów takich jak Państwa i pewnie większość korzysta z tego czy innego systemu. Ale przychodzi taki czas, kiedy trzeba zrobić mailing, np. do użytkowników któregoś portalu. Możemy przekazać mailing do wysyłki, ale bazy użytkowników nigdy nie dostaniemy, aby wysłać maile np. z expertsender. Dostajemy wymagania, przekazujemy spełniający wymagania mailing, dostajemy od ‘podmiotu wysyłającego’ test, czy wszystko jest ‘ok’, mówimy ‘ok’ i tyle :)

    Pozdrawiam załogę expertsender :)

Skomentuj wpis