W poprzednim poście pisałam o tym jak to lepiej stawiać na jakość niż na ilość, ale dobrych adresów nigdy za wiele. Dlatego dziś przedstawimy wam skuteczny sposób zbierania adresów offline.
8 marca z okazji dnia kobiet postanowiłam sama sprawić sobie prezent, by uczcić moje święto i wstąpiłam do sklepu Orsay. Upolowałam śliczną sukienkę i szybko pobiegłam do kasy. Podczas płacenia, bardzo miła pani ekspedientka zapytała mnie, czy nie chciałabym wstąpić do klubu Orsay. Zakupy raczej robię tam rzadko, a gdy jeszcze zobaczyłam długaśny formularz, to tym bardziej nie byłam nastawiona zbyt entuzjastycznie do przyłączenia się. Jednak zmieniłam zdanie, gdy sprzedawczyni poinformowała mnie, iż wystarczy wpisać jedynie adres email, a cały formularz będę mogła wypełnić później online, po tym jak zostanie do mnie on przysłany elektronicznie, co według sprzedawczyni mogło potrwać nawet do miesiąca! Ten czas oczekiwania na maila trochę mnie zdziwił… ale o adres e-mail dwa razy prosić mnie nie trzeba – takie zboczenie zawodowe – więc z chęcią go podałam. Zadowolona wróciłam do domu z sukienką i oczekiwałam z niecierpliwością na maila!

źródło: http://codetechnology.files.wordpress.com/2008/06/survey-form.jpg
Sprzedawczyni rzeczywiście miała rację! Mail z prośbą o aktywację subskrypcji oraz wypełnienie formularza pojawił się w mojej skrzynce dopiero 30 marca.
Ale tak długie wyczekiwanie zostało mi sowicie wynagrodzone. Bo nie dość, że dostałam prezent to jeszcze zaspokojono moje e-mailowe wymagania, a to dlatego, że wiadomość została wykonana perfekcyjnie. Mamy tu:
- jasno określonego nadawcę: ORSAY CLUB, więc od razu wiem, od kogo pochodzi
- tytuł podsumowujący treść i cel wiadomości: Rejestracja danych i 800 dodatkowych punktów!
- świetny design

- pre-header z prośbą o dodanie adresu do książki adresowej i możliwością obejrzenia wiadomości w przeglądarce
- dobry nagłówek zwierający najważniejszą informację
- ciekawy przycisk zachęcający do wypełnienia formularza
- i oczywiście prezent za jego wypełnienie!
Po uzupełnieniu formularza miałam również okazję zapisać się do newslettera Orsay. Jak dla mnie krok zupełnie zbędny, bo mój adres powinien zostać dodany do bazy wysyłkowej automatycznie po tym, jak zapisałam się do klubu. Ale już nie będę się czepiać, gdyż za to, że się zapisałam – Orsay podarował mi w prezencie kupon rabatowy na 15%! I znowu mamy śliczny design, jasno podane informacje i do tego nawet w treści zawarli ilość moich punktów klubowych. Duże gratulacje należą się również za umieszczenie kuponu rabatowego z kodem kreskowym, bo rzadko widuje się to w polskich mailach. Kupon ma także datę ważności, co zachęci mnie do wykorzystania go w najbliższym czasie.
Muszę przyznać, że ostatnio coraz częściej w sklepach spotykam formularze podobne do tych w Orsay. Jednak nie są one tak dopracowane, a sprzedawcy chyba sami nie wiedzą co z nimi zrobić. Jakiś czas temu płacąc za buty w sklepie Prima Moda zauważyłam leżący na ladzie przy kasie plik smutnych, czarno-białych formularzy z prośbą o podanie adresu e-mail. Ponieważ sprzedawczyni nie zapytała, czy chciałabym się zapisać, więc sama wyszłam z inicjatywą i zapytałam czy mogę. Formularz wypełniłam, podpisałam, oddałam sprzedawczyni i od ponad dwóch miesięcy w mojej skrzynce nic się nie pojawiło. Coś gdzieś dzwoni, ale jeszcze nie w tym kościele dla Prima Mody….
Natomiast widać, że Orsay rzeczywiście poważnie podchodzi do e-mail marketingu i widzi w nim duży potencjał (co mnie zresztą nie dziwi :), bo wszystko jest tu świetnie dopracowane i wykonane na wysokim poziomie.
Ponadto, Orsay ułatwia zapisanie się do klubu poprzez możliwość wypełnienia formularza online. Nie trzeba zatem stać nad ladą i uzupełniać przydługi formularz. Można zaoszczędzić czas i zrobić to w domu w wolnej chwili. Godne pochwały jest również to, iż Orsay wychodzi z e-mail marketingiem poza obszary online i sprzedawcy zachęcają do zapisywania się i nawet są poinformowani, że pierwszy mail może przyjść za ok. miesiąc – godne naśladowania. Można by jednak proces oczekiwania znacznie skrócić i wprowadzić system, w którym to sprzedawca od razu wprowadzałby do bazy adres e-mail klienta i natychmiast wysyłał mail powitalny. W ten sposób klient wraca do domu z zakupów, a tam w skrzynce mailowej już na niego czeka wiadomość. Ale nie wszystko naraz! Małymi kroczkami dojdziemy do perfekcji!
I na koniec jeszcze malutka uwaga do zespołu marketingu z firmy Orsay…. Poprawcie temat wiadomości wysyłanej po zapisaniu się do newslettera, bo macie tam literówkę ;)
![]()






[...] This post was mentioned on Twitter by Paulina Mietkiewicz, ExpertSender.pl. ExpertSender.pl said: Pokazujemy jak efektywnie budować bazy adresowe e-mail poza internetem. http://rdir.pl/a2avn [...]
To ja jednak się przyczepię tego maila – ponieważ punkty są policzalne, to można mieć liczbę punktów, a nie ilość ;-)
Poza tym rzeczywiście całkiem przyzwoicie wykonany mailing.
Diverese również jakieś ankiety/formularze prowadził, ale w formie papierowej. Osoba pracująca w marketingu weryfikowała takie formularze. Wygladalo to tak, że maszynka skanowała formularz, a pracownik firmy poprawiała ew. błędy. A jak ładnie mogli by to sobie uprościć (vide Orsay…)
Jako uzupełnienie dla zaawansowanych polecam prezentację pokazującą na ciekawym przykładzie, jak można połączyć działania marketingowe offline z działaniami online :)
http://www.marketingexperiments.com/images/multifiles/articulate/webclinic-04-28-10/player.html