hr_700.png, 132B

Chcesz być bogaty – nie potwierdzaj adresów email! Czy na pewno?

hr_700.png, 132B
Krzysztof Jarecki    2009-08-04 12:38

“Sprzedawanie ludziom, którzy chcą Ciebie słuchać jest dużo bardziej efektywne, niż przerywanie obcym, którzy nie chcą.” To cytat guru marketingu – Setha Godina, który ukuł pojęcie marketingu za przyzwoleniem (ang. permission marketing).

Brutalna metoda budowania bazy subskrybentów :)

Brutalna metoda budowania bazy subskrybentów :)

W dzisiejszych czasach otrzymanie zgody od klienta na otrzymywanie komunikatu marketingowego jest nie tylko najlepszą praktyką, ale również obowiązkiem marketera obwarowanym sankcjami prawnymi. Stąd biorą się wszystkie zgody na przetwarzanie danych osobowych i akceptowanie wszelkiego rodzaju regulaminów.

Jednakże, od lat trwa spór jaki jest najlepszy sposób budowania zgody bazy subskrybentów. Czy wystarczy, aby zostawił swoje dane i zaznaczył, iż zaznajomił się z odpowiednią klauzulą (ang. single opt-in)? Czy też wymagane jest dodatkowe potwierdzenie, że adres email jest poprawny poprzez wysłanie wiadomości potwierdzającej i wymaganie, aby subskrybent kliknął na zawarty w niej link przed dodaniem go do bazy (ang. double opt-in)? Każde z podejść ma swoje wady i zalety.

Single opt-in

Największym argumentem przemawiającym na korzyść zapisu nie wymagającego potwierdzenia jest wielkość listy.

Prowadząc rozważnie swój biznes, nie chcesz stawiać dodatkowych barier w budowaniu swojej listy kontaktów. Każda bariera zmniejsza sprzedaże. Double opt-in w znaczący sposób uszczupla Twoją listę mailingową. Według badań MarketingSherpa nawet o 20-30%!

Powodem może być zarówno lenistwo Twoich subskrybentów, którym po prostu nie chce się klikać na link potwierdzający subskrypcję, jak i nawet najmniejsze problemy związane z dostarczalnością Twoich emaili potwierdzających subskrypcję. Zaś w przypadku single opt-in – raz wpisany adres pozostaje na liście z reguły do czasu ewentualnego wypisu.

Z punktu widzenia sprzedaży powinien być to koronny argument. W USA według badań Email Experience Council spośród 120 największych detalistów sprzedających produkty online jedynie 5% używa double opt-in. Badania MarketingSherpa obejmujące również inne segmenty rynku stanowią, iż odsetek ten wynosi 21%. W Polsce rzeczywistość prezentuje się inaczej. Większość firm korzysta z double opt-in.

Double opt-in

Co skłania Polskie firmy do potwierdzania adresu email?

Reputacja i kultura prawna.

Newslettery znanych w Polsce marek, z różnych segmentów rynku, np: Gazeta.pl, BRE Banku, Empiku, czy Pizzy Hut – wszystkie wymagają potwierdzenia zapisu. Double opt-in, mimo iż uszczupla listę, w istocie chroni przed wieloma problemami.

Przede wszystkim, nie naraża na złośliwe – automatyczne lub ludzkie zapisy. Istnienie skryptów przeczesujących Internet w poszukiwaniu wszelkich formularzy zapisu, to fakt. Zapisują się wszędzie, gdzie się da, używając słownikowo wygenerowanych lub skradzionych adresów na wszystkich popularnych serwisach oferujących skrzynki pocztowe.

Nie można lekceważyć również czynnika ludzkiego – w celu świadomego zaspamowania skrzynki pocztowej swojego wroga/konkurenta (istnieją nawet strony internetowe oferujące takie „usługi”), albo po prostu przypadkowo wpisując adres z literówką, co zmienia odbiorcę.

Efekt w obu przypadkach jest taki sam – na liście marketera pojawiają się adresy (istniejące lub nie), które nie wyraziły zgody na otrzymywanie informacji marketingowych. Wysyłając emaile do takich adresów chcąc nie chcąc stajemy się spamerami.

Co za tym idzie – nasze wiadomości mogą zacząć trafiać do folderu spam, być całkowicie blokowane przez odbiorców poczty, lub można trafić na tak zwane czarne listy nadawców (ang. blacklists), co bez odpowiedniej pomocy ekspertów, często oznacza równię pochyłą dla wszelkich dalszych działań email marketingowych.

Fakt częstszego stosowania double opt-in w Polsce i w Europie ma swoje źródło również w różnicach legislacyjnych pomiędzy USA i Europą. W USA prawo bardziej jest skoncentrowane na możliwości zaprzestania komunikacji oraz wyraźnej identyfikacji nadawcy, a w Europie akcent położony jest na formalny proces zapisu.

Dzięki takiemu podejściu marketerom w Europie jest dużo łatwiej prowadzić ewentualne negocjacje w przypadku kiedy ich domeny lub adresy IP znajdą się na czarnych listach. Double opt-in bowiem daje dowód, iż nie tylko ktoś potwierdził prawną klauzulę, ale też faktycznie właściciel adresu email świadomie kliknął na link.

Kontrowersji jest sporo. Zawsze znajdzie się ktoś, kto stwierdzi: “Double opt-in to niewyobrażalnie wysoki standard, który jest nierealny dla większości typowych marketerów.” oraz ktoś, kto odpowie: “Jeżeli reputacja firmy i budowanie lojalnych relacji partnerskich z własnymi klientami to za wysoki standard, nie różnisz się wiele od rzeszy spammerów.”

Prawda, jak zwykle leży po środku i nie ma jednej złotej zasady działającej dla wszystkich. Trzeba wnikliwie przeanalizować wszystkie za i przeciw w kontekście swojego własnego biznesu i świadomie podjąć decyzję.

                 
ico_comments.png, 360B

8 komentarzy dla “Chcesz być bogaty – nie potwierdzaj adresów email! Czy na pewno?”

  1. może nie o e-mail marketingu, ale na pewno w temacie: w izimany.pl rozwiązaliśmy tą kwestię inaczej – idbiorca treści reklamowej sam prosi o “przesłanie” do niego oferty reklamowej:), a reklamodawca wybiera, do kogo chce trafić z jaką reklamą i płaci wyłącznie za przekaz zrozumiany. zapraszam na stronę – http://www.izimany.pl

  2. Fajny tekst. Dzięki.
    Ja oczywiście jestem za podwójnym potwierdzaniem chęci zapisu. Używam tego przy wszystkich swoich listach mailowych. Dlaczego? Głównie etyka, w dalszej kolejności prawo.
    Jeśli zaś chodzi o podane procentowo wyniki badań, że 20-30% osób nie potwierdza zapisu, to zgadzam się z tym całkowicie. Rozmawiałem z kilkoma osobami o tym. I wszyscy mamy praktycznie identyczny współczynnik potwierdzeń: 75%. Czyli 25% nie potwierdza.
    Jest tutaj teoretycznie pokusa do rezygnacji z double opt-in. Ale należy zwrócić uwagę na jeden niezwykle istotny aspekt, którego w tekście powyżej brakło: skoro nie potwierdzają zapisu na listę, to jacy będą z nich subskrybenci? Tylko część maili z linkiem potwierdzającym trafia do spamu serwerów pocztowych czy programów pocztowych. Większość braków potwierdzeń wynika z… olewania tego zapisu.
    Trzeba więc postawić sobie pytanie: czy wolę mieć 1000 osób, z których 250 (statystycznie) jest niezbyt zainteresowanych mną i informacjami ode mnie, czy wolę mieć 750 osób chętnych, bo świadomie potwierdzających zapis na listę? Ja wybieram to drugie.
    Pozdrawiam z uśmiechem,
    Paweł Krzyworączka
    http://Darmowy-Kurs-Pozycjonowania.pl – nie zlecaj pozycjonowania – pozycjonuj samodzielnie!

  3. @Paweł Krzyworączka
    w grupie 1/4 niepotwierdzających zapisu znajdą się i tacy, którzy najzwyczajniej w świecie nie klikną na confirmation link, gdyż w gruncie rzeczy nie są zainteresowani. Tych, jak zauważyłeś najmniej szkoda, gdyż nikła jest szansa, że będą później czytać, co im wyślesz.

    Jednak jest też grupa osób, która nie potwierdzi, gdyż mają np chwilowo zapchaną skrzynkę pocztową z powodu małego limitu miejsca na serwerze pocztowym (typowy przykład to skrzynki @neostrada.pl), lub z powodu używanych filtrów antyspamowych przez przypadek email potwierdzający zostanie odfiltrowany do spamu.

    Zwolennicy Single Opt-in zawsze podniosą argument, że jeśli wśród tych 250 adresów znajdzie się choć jeden, który w istocie byłby zainteresowany gdyby trafił na listę mailingową bez potwierdzenia, to Double Opt-in jest gorszy, gdyż umniejsza potencjalną wartość listy, z góry odsiewając takie adresy.

  4. cd mówi:

    .. a tutaj znowu powiem podobnie -

    chociaz dawno temu juz na ten temat pisalem:

    http://hauteprospect.com/yblog/2007/06/18/from-opt-out-to-coi-have-times-really-changed-that-much/#more-14

    ze gdyby nie ISPs, complaint ratio, rozne organizacje i spam crusaders probujace wyeliminowac wielu spammerow, pseudo-marketerow itp to kazdy z nas napewno uzywal by soi (boli odrzucac tak duzy procent subskrybentow)

    doi (lub jak kto woli COI) jest jednak w czasach obecnych, gdzie reputacja IP jak nic innego wplywa na twoja dostarczalnoc a co z tym idzie $ukce$, w pewnym sensie MUSEM

    poprostu nie ma latwiejszego sposobu wyeliminowac ze swojej bazy danych subscrybentow na przyklad:

    1) zapisanych przez kogos innego (ania robi kawal marysi i zapisuje ja bez zezwolenia na stronie brunetkiNIEblondynki.com

    2) lashback or spamhaus seed your email file (to test your unsubscribe practices for example)

    3) konkurencja zapisuje na twojej stronie hardbouncy lub innego rodzaju klopotliwe adresy

    etc…

    oczywiscie wiele zalezy od rodzaju twojego programu, volumenu itp .. wiec tutaj powiem znowu i podobnie – know your customer, segment, test, mail with the best [like krzysztof jarecki :)] .. email ROCKS!

  5. Piotr mówi:

    Krzysztof w artykule wskazał na jedną bardzo ważną kwestię. W USA Can-Spam-Act każe marketerom usuwać adresy w ciągu 10 dni od zgłoszenia. W Polsce ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną wymaga “zgody na wysyłanie wiadomości o charakterze komercyjnym” – single opt-in czyni udowodnienie takiej zgody trudnym przed sądem (mamy IP i czas) i bardzo trudnym albo niemożliwym przed adminami portali i serwisów anty-spamerskich.

    Z doświadczeń freebot.pl dodam, że warto w zapytaniu o potwierdzenie umieścić na dole tą samą treść w j. angielskim właśnie ze względu na serwisy anty-spamerskie. Kiedyś ktoś wpisał e-mail pułapkę do freebota i dostaliśmy bana za prośbę o potwierdzenie, której naturalnie Amerykanie nie zrozumieli i potraktowali jako spam. Sami doradzili nam umieszczenie notki w j. angielskim.

    Wybieram Double ze względu na Adminów polskich portali, którzy mają swoją interpretację ustawy ;-)

  6. [...] Poruszaliśmy już parokrotnie w naszych artykułach kwestie najlepszych praktyk w przypadku zbierania adresów email. Pisała już o tym Paulina na przykładzie błędów w angielskim formularzu zapisu do newslettera LOTu i Yves Rocher, a także ja sam w artykule o potrójnym potwierdzaniu adresów email na przykładzie Nivea, czy też kiedy porównywałem zapisy single z double opt-in. [...]

  7. gdaq mówi:

    Double opt-in jest bezpieczniejsze. To prawda, że jakaś część subskrybentów może nam przepaść, ale jak mówi Adrian Kołodziej czym mniejsza lista, konkretniejsza tym lepiej się z nimi komunikuje. Jak napisał dzisiaj na FB OpenRate ma 100% :)

  8. gdaq mówi:

    Ja korzystam z implebota Piotrka z double opt-in i przynajmniej czuje się bezpieczniej. Jeśli komuś naprawdę tak bardzo będzie zależeć na zapisie na naszą listę to będzie się zapisywał do skutku, a nawet napisze e-mail, że nie może się zapisać, że coś nie działa miałem takie przypadki.

Skomentuj wpis