Dziś krótka lekcja na temat nieodłącznego elementu każdego emaila, czyli CTA – z angielskiego „call to action”.
Zacznijmy od przykładu. W mojej skrzynce znalazł się email od prestiżowej marki Miu Miu. Produkty dosyć drogie i ekskluzywne. Zatem i e-mail śliczny. Ale czegoś tu brakuje. Zobaczcie sami…
Miło popatrzeć na tę biżuterię, ale cel tego maila był chyba zgoła inny niż tylko pocieszenie mojego damskiego oka. Ponieważ nie wiem, co z tym zrobić, ani do czego mnie zachęcają, więc maila zamykam. A Miu Miu traci kliki…
Call to action to dopełnienie całej kreacji maila. Bez niego odbiorca nie będzie wiedział, na co kliknąć, co zrobić, czego tak naprawdę od niego oczekujemy i jaki jest cel wiadomości. Dlatego w każdym e-mailu pamiętaj, by umieścić jasne CTA, które:
- Zachęci do kliknięcia
- Pokaże wyraźnie odbiorcy, co ma zrobić
Przeważnie CTA umieszczane jest na końcu wiadomości. W połączeniu z małą czcionką łatwo jest je przeoczyć. Call to action musi się wyróżniać tak, by odbiorca wręcz podświadomie je kliknął. Można użyć większej czcionki, bądź zrobić je w formie przycisku – pomysłów jest wiele. Jeśli nie wiecie, co będzie się nadawało do Waszego e-maila, to Smashing Magazine ma dla Was trochę inspiracji. Warto przeglądnąć, gdyż przyda się nie tylko do tworzenia efektywnego e-maila, ale też stron internetowych. I pamiętajcie również o linkowaniu takich elementów, jak: logo, nagłówek, czy nazwa marki/produktu. To wszystko generuje kilki, a im więcej tym lepiej!
Dużo klików = więcej potencjalnych sprzedaży.
I jeszcze na koniec, przykład maila z poprawnie przygotowanymi call to action:







