hr_700.png, 132B

E-mail marketing trafia do polskiej polityki

hr_700.png, 132B
Marcin Luks    2010-03-24 13:12

Koniec roku 2010 upłynie w Polsce pod znakiem polityki. Nastanie koniec 5-letniej kadencji obecnego Prezydenta RP i w szranki o głosy wyborców staną kandydaci z lewa, prawa i centrum. Kampania wyborcza już się rozpoczęła i wzorem zachodnim wkracza również na pole dotąd praktycznie nieodkryte, czyli Internet. Byliśmy już świadkami prawyborczej debaty kandydatów PO szeroko transmitowanej w Internecie, lada dzień swoją odsłonę będzie miał portal społecznościowy PiS – myPiS.pl, a sami politycy zaczynają się garnąć do Twittera, czego przykładem może być niedawno założony profil Radosława Sikorskiego.

Jednak, czy w interaktywnym marketingu wyborczym w Polsce kandydaci na prezydenta dostrzegli już możliwości kanału e-mail? Otóż okazuje się, że pioniera w tej dziedzinie już mamy! Jak myślicie, który z kandydatów rozpoczął kampanię e-mail i zrobił to na długo przed innymi, bo jeszcze w ubiegłym roku?

źródło obrazka: http://www.goldenline.pl/grupa/marketing-polityczny2

Pierwszego maila wyborczego dostałem już w listopadzie ubiegłego roku. Imponujące, zwłaszcza, że do wyborów pozostawał jeszcze cały rok. Sam temat wiadomości wskazywał, że będzie patriotycznie i do rzeczy, gdyż wybrzmiewał: „Do Narodu Polskiego”. A pochodził od… kandydata niezależnego, niejakiego Tadeusza Cichockiego. Oto jego treść:

Ciekawym jest fakt, że był to e-mail portalowy, wykupiony w o2.pl. W tym miejscu zastanawia mnie, jaki był target mailingu, bo z tego, co pamiętam polityki w ankiecie o swoich zainteresowaniach przy zakładaniu darmowej skrzynki na o2 nie zaznaczałem. Zakładam więc, że mailing wysłany był bez opcji targetowania odbiorców… czyli w wersji najtańszej… lub jak kto woli – najbardziej efektywnej kosztowo…

Podchodząc do sprawy jak najbardziej poważnie, dokonaliśmy standardowej na naszym blogu analizy praktyk e-mail marketingowych :) Na pierwszy rzut oka rzuca się przede wszystkim ascetyczny brak ozdobników graficznych, no może za wyjątkiem niebieskiej czcionki… a wiadomo nie od dziś, że niebieski to kolor dobrze kojarzący się w kampaniach wyborczych :) Ale nie tylko o wygląd przecież chodzi, a o program wyborczy, prawda? :) W treści mamy więc call-to-action w postaci linka do strony domowej kandydata wraz z obietnicą poznania programu wyborczego i prośby o udzielenie poparcia.

Landing page, mimo iż przejrzysty, graficznie pochodzi z poprzedniej epoki… no, ale może w jakiś sposób celowo odpowiada designowi samego maila. Jest szaro i ponuro, a zatroskana twarz kandydata spogląda zza splecionych (modlitewnie?) dłoni. Są jednak i „nowinki” techniczne, jak ruszający się tytuł strony w oknie przeglądarki :) Niestety, pod względem marketingowym porażka – język nacechowany negatywnie określeniami: „niekorzystny”, „bardzo zły”, „źle funkcjonujące systemy”, itd. Merytorycznie postulatów wyborczych nie oceniamy, wystarczy stwierdzić, że są raczej radykalne (zmiany w konstytucji, obalenie systemu trójpodziału władzy, likwidacja „wszelkich ulg, zwolnień i progów podatkowych”).

Ciekawym zabiegiem jest umieszczenie życiorysu pod linkiem do innej strony. Domyślamy się, że jest to zabieg celowy pod kątem SEO :) Z CV można się na przykład dowiedzieć, że wyuczony zawód technika elektryka jest dość popularny zarówno wśród byłych piastujących urząd Prezydenta RP, jak i niektórych obecnych kandydatów…

Jak widać, kandydaci niezależni, mimo drobnych niedociągnięć technicznych, są daleko w przedzie w wyścigu wykorzystania kanału e-mail do celów uzyskania poparcia wyborczego :) Czekamy na ruch kandydatów partyjnych.

Drodzy Czytelnicy, jeśli w swoich skrzynkach mailowych posiadacie jakieś inne przykłady prezydenckich mailingów wyborczych, prosimy o ich przesłanie na adres: contact@expertsender.com.

Obiecujemy, że porównamy stosowane praktyki z tegorocznym pionierem i przedstawimy analizę w osobnym wpisie :)

         
ico_comments.png, 360B

Skomentuj wpis