Witać czy się nie witać? – Część pierwsza
Moja znajoma marketerka postanowiła podzielić się z czytelnikami swoimi przemyśleniami na temat zapisywania się do newsletterów i przygotowuje na ten temat serię trzech artykułów. Niniejszym witam ją w gronie autorów i zapraszam do lektury pierwszej części. Następna już we wtorek!
Ostatnio postanowiłam zapisać się do newsletter’a firmy Garnier. Marka znana i lubiana. Kosmetyki całkiem niezłe, więc z wielką ochotą postanowiłam dołączyć do ich listy subskrybentów. Wyglądało to następująco:
Krok 1 – Formularz zapisu
Design formularza ładny i świeży. Współgra z wizerunkiem marki, bez zbędnych tekstów, więc
duży plus za to. Gratulacje! Wszystko niby zatem gra, ale jeden mały szczegół nie przypadł mi do gustu. Otóż dlaczego najpierw pytają mnie o nazwisko? Brzmi i wygląda to zbyt formalnie jak dla mnie i nie wiem dlaczego, ale sprawiło, że poczułam się ……staro, a przecież wiosen liczę sobie jeszcze mało! Jako osoba młoda, do której to właśnie głównie skierowane są produkty Garnier, wolałabym, aby najpierw poproszono mnie o imię, a potem o nazwisko. A właściwie może nazwisko w ogóle nie jest potrzebne? Bo przecież do czego? Moje imię i adres email to wszystko czego potrzebują na początek.
Moja znajoma marketerka postanowiła podzielić się z czytelnikami swoimi przemyśleniami na temat zapisywania się do newsletterów i przygotowuje na ten temat serię trzech artykułów zatytułowaną “Witać się czy się nie witac?”. Niniejszym witam ją w gronie autorów i zapraszam do lektury pierwszej części. Następna już we wtorek!
Ostatnio postanowiłam zapisać się do newsletter’a firmy Garnier. Marka znana i lubiana. Kosmetyki całkiem niezłe, więc z wielką ochotą postanowiłam dołączyć do ich listy subskrybentów. Wyglądało to następująco:
Krok 1 – Formularz zapisu
Design formularza ładny i świeży. Współgra z wizerunkiem marki, bez zbędnych tekstów, więc duży plus za to. Gratulacje! Wszystko niby zatem gra, ale jeden mały szczegół nie przypadł mi do gustu. Czytaj dalej …