Wpisy otagowane: Gmail



hr_700.png, 132B

Sprzedaż lub wyciek danych osobowych

hr_700.png, 132B
Marcin Luks    2010-03-15 10:32

Dostawaliśmy ostatnio od Was wiele głosów, że tęsknicie za naszymi wpisami na blogu i czekacie na więcej inspiracji ze świata e-mail marketingu. Zatem ogłaszamy, że wracamy po dłuższej przerwie z nową serią artykułów. Przy okazji zapewniamy Was, że nie próżnowaliśmy. W ostatnim czasie wystartowaliśmy ze stronami www.expertsender.pl i www.expertsender.com i oficjalnie przedstawiliśmy światu nowe i zaawansowane narzędzie do e-mail marketingu firmowane nazwą, którą już doskonale znacie… Żądnych wiedzy odsyłam na obie witryny, natomiast niecierpliwym przedstawiam kolejny artykuł, tym razem o wykrytym przez nas wycieku danych osobowych.

Sprawa miała miejsce dwa i pół miesiąca temu, ale nie mieliśmy jeszcze okazji o niej napisać – mianowicie o wykradzionej lub sprzedanej bazie adresowej pewnego sklepu internetowego, gdzie założyłem kiedyś swoje testowe konto. Panie i Panowie – oto krótka historia o bezpieczeństwie danych osobowych w sklepie Kuchnie Świata.

spam keyboard

Czytaj dalej …
           
ico_comments.png, 360B
hr_700.png, 132B

BRE Bank za darmo reklamuje inne banki w Gmailu

hr_700.png, 132B
Krzysztof Jarecki    2009-09-09 12:41

Pisałem już wielokrotnie na temat tego, jak ważne w spersonalizowanym email marketingu jest gruntowane testowanie swoich wiadomości przed ich wysłaniem. Planując kampanie email, oprócz poprawnego ustawienia pola From, tematu oraz samej treści pod względem zgodności i braku błędów, najważniejszym punktem testowania jest sprawdzanie, jak wiadomość będzie się wyświetlać w skrzynkach popularnych dostawców poczty internetowej. Przy czym ostatni temat odnosi się do czegoś więcej niż zgodności wyświetlania z projektem. Czytaj dalej …

                     
ico_comments.png, 360B
hr_700.png, 132B

Skutki pewności siebie, ślepego zaufania, pośpiechu i… braku testowania

hr_700.png, 132B
Krzysztof Jarecki    2009-07-30 15:06
Skutki pewności siebie, ślepego zaufania, pośpiechu i… braku testowania
Zakończyła się seria artykułów na temat procesów zapisu, za która dziękujemy Pani Paulinie Miętkiewicz. Współpraca nad nimi zainspirowała mnie do wyciągnięcia ogólnego wniosku – marketerzy powinni więcej testować to co wypuszczają na rynek. Zanim to zrobią.
Większości problemów, o których była mowa można było zapobiec dokonując testów akceptacyjnych. Proszę Państwa – ile czasu zajmuje przeklikanie nowej strony internetowej, za którą płaci się grube tysiące złotych czy też obejrzenia treści naszych wiadomości (lub zauważenie ich braku)?
Na brak testowania znajdzie się milion wymówek jak brak czasu, przerzucenie odpowiedzialności na podwykonawcę albo zwykła pewność siebie – zwłaszcza w sytuacji, kiedy ktoś sam wykonuje projekt. W końcu to JA go przygotowałem, więc musi być doskonały. Po co jeszcze dodatkowo testować?
Niezależnie od wymówki efekt jest zawsze taki sam. Rażące zaniedbania w postaci źle wyświetlanych stron, błędów językowych, czy niedziałających procesów zapisu obniżających dochodowość email marketingu, a wręcz przynoszących stratę ze względu na utracone korzyści. W długim terminie można to przeliczyć na realne pieniądze, za których stratę odpowiedzialna jest osoba wydająca decyzję o uruchomieniu projektu.
Marketing to nie tylko dobry pomysł na komunikację, fantastyczne narzędzia i wspaniali partnerzy. Nawet najlepszy pomysł, narzędzia i usługi mogą przynieść stratę, jeżeli wykonanie będzie bez dbałości o szczegóły.
Kilka rad, które pozwolą uchronić się przed podstawowymi problemami i wymagają jedynie zaangażowania chwili czasu:
1) Jeżeli wysyłasz mailing do swoich klientów, to pierwszą wysyłkę zrób na swoje własne konto, aby na własne oczy obejrzeć jak prezentuje się wiadomość. Oglądanie jej na ekranie grafika lub w projekcie z agencji reklamowej to za mało. Wyślij sobie wiadomość najlepiej na 4 skrzynki pocztowe w Onet, WP, Tlen oraz na Gmailu. Jedną z nich ściągnij też do swojego Outlooka. W ten sposób sprawdzisz jak wiadomość będzie wyglądać u większości Twoich klientów. Unikniesz wtedy takich problemów jak Orange, co widać poniżej.

Zakończyła się seria artykułów na temat procesów zapisu, za która dziękujemy Pani Paulinie Miętkiewicz. Współpraca nad nimi zainspirowała mnie do wyciągnięcia ogólnego wniosku – marketerzy powinni więcej testować to co wypuszczają na rynek. Zanim to zrobią.

Większości problemów, o których była mowa można było zapobiec dokonując testów akceptacyjnych. Ile czasu kosztuje przeklikanie nowej strony internetowej, czy też obejrzenie treści naszych wiadomości (lub zauważenie ich braku), w porównaniu do grubych tysiący złotych płaconych za ich design?

Na brak testowania znajdzie się milion wymówek jak brak czasu, przerzucenie odpowiedzialności na podwykonawcę albo zwykła pewność siebie – zwłaszcza w sytuacji, kiedy ktoś sam wykonuje projekt. W końcu to JA go przygotowałem, więc musi być doskonały. Po co jeszcze dodatkowo testować na koniec? Czytaj dalej …

                         
ico_comments.png, 360B