Wpisy otagowane: usability



hr_700.png, 132B

Call To Action – ilość, a rezultaty

hr_700.png, 132B
Marcin Luks    2010-07-29 17:29

Ile wiadomości, tyle rozwiązań. Każdy z nas otrzymał setki reklam, w których Call To Action miały rozmaity wygląd i treść, ale przede wszystkim – wyróżniał je określony układ na stronie.

Tematem niniejszego wpisu nie jest ocenianie samego procesu tworzenia tego typu środków perswazji, aczkolwiek spojrzenie na nie od strony ilościowej.

Tu od razu pojawia się pytanie: mniej czy więcej?

Czytaj dalej …

               
ico_comments.png, 360B
hr_700.png, 132B

Czas ważniejszy niż design i kopia

hr_700.png, 132B
Paulina Miętkiewicz    2010-01-07 12:02

Mówi się, że szczęśliwi czasu nie liczą. Ale żeby być szczęśliwym i zadowolonym email marketerem, zerkanie na zegarek jest jak najbardziej wymagane.

time

Czytaj dalej …
         
ico_comments.png, 360B
hr_700.png, 132B

E-mail musi być bodźcem do działania

hr_700.png, 132B
Paulina Miętkiewicz    2009-12-22 11:57

Dziś krótka lekcja na temat nieodłącznego elementu każdego emaila, czyli CTA – z angielskiego „call to action”.

Zacznijmy od przykładu. W mojej skrzynce znalazł się email od prestiżowej marki Miu Miu. Produkty dosyć drogie i ekskluzywne. Zatem i e-mail śliczny. Ale czegoś tu brakuje. Zobaczcie sami…

Miu Miu - brak call to action

Czytaj dalej …

     
ico_comments.png, 360B
hr_700.png, 132B

Zasady konstruowania e-maili

hr_700.png, 132B
Krzysztof Jarecki    2009-11-26 14:36

„Zauważyłem kilka ciekawych wpisów zamieszczonych przez Pana. Zwracam się do Pana z pytaniem jak skonstruować maila, aby przeczytała go jak największa liczba odbiorców? Może jakieś wskazówki? Byłbym wdzięczny”

Myślę, że takie pytanie mógłby zadać nie tylko nasz czytelnik Marcin, ale również połowa z Was – osób, które trafiły na nasz blog. Postaram się zebrać w dzisiejszym wpisie parę podstawowych zasad konstruowania efektywnych maili.

tools

Czytaj dalej …

       
ico_comments.png, 360B
hr_700.png, 132B

Czego brakuje w tym e-mailu?

hr_700.png, 132B
Krzysztof Jarecki    2009-11-20 11:37

Nasi czytelnicy znowu w akcji. Dziękujemy Michałowi za wytężoną uwagę i przesłanie nam krótkiego e-maila, jakiego otrzymał od Hotelu Spa. Na pierwszy rzut oka można przyznać, że wiadomość jest poprawnie skonstruowana i niewprawne oko może ją uznać za skuteczny przykład e-mail marketingu. Przyjrzyjmy się zatem i sprawdźmy, czy czegoś jej nie brakuje? ;)

green puzzle missing

Czytaj dalej …
       
ico_comments.png, 360B
hr_700.png, 132B

Interactive Marketing Meeting #fail

hr_700.png, 132B
Paulina Miętkiewicz    2009-10-01 14:03

Zapraszam do kolejnego odcinka eHitów i eKitów marketingowych. Dziś będzie branżowo i ze szczyptą słodyczy…

eKit

Tym razem nie trzeba było daleko szukać – wystarczyło rozejrzeć się we własnym ogródku marketingu interaktywnego, aby natrafić na ciekawą perełkę. Otóż, już po raz trzeci odbędzie się inicjatywa Stowarzyszenia Marketingu Bezpośredniego pod tytułem Interactive Marketing Meeting. Czytaj dalej …

                     
ico_comments.png, 360B
hr_700.png, 132B

Mów językiem klienta – dosłownie w sensie lingwistycznym, jak i stylistycznym

hr_700.png, 132B
Krzysztof Jarecki    2009-09-24 10:02

Miałem w piątek przyjemność uczestniczyć w bardzo ciekawej prelekcji pana Wojciecha Murzyna z prezentacje.edu.pl. Pan Wojciech bardzo ciekawie opowiadał na temat komunikacji z klientami. Głównie skupiał się wokół obsługi klienta przez telefon, gdyż to jest kluczowy obszar jego doświadczenia, aczkolwiek wiele z tego, co powiedział odnosi się zarówno do e-mail marketingu, jak i komunikacji z klientami w ogóle.

Głównym elementem prezentacji, który zainspirował mnie do napisania artykułu były przykłady ukazujące jak działy marketingu używają języka innego niż ich odbiorcy. Czytaj dalej …

       
ico_comments.png, 360B
hr_700.png, 132B

Jak zaskoczyć w komunikacji emailowej

hr_700.png, 132B
Krzysztof Jarecki    2009-09-11 14:40

Witam w drugiej odsłonie cyklicznego barometru email marketingu w Polsce i na świecie. Przypominam, że przedstawiamy w nim zarówno najlepsze praktyki, które warto postawić na piedestał, jako godne polecenia, jak i wpadki marketerów najróżniejszej maści. Zapraszam do lektury i jak zwykle do wyrażania swoich opinii pod wpisem :)

Zrozumiałe jest, że im firma zaliczająca wpadkę jest większa, tym fakt ten bardziej przykuwa uwagę, niż gdyby dotyczył mniejszej organizacji. Z drugiej strony – jeśli niepozorny gracz zaskoczy, jakimś ciekawym rozwiązaniem, będzie to większe zaskoczenie, niż gdyby zostało wprowadzone przez doświadczonego i wyrafinowanego marketera. Kierując się tymi zasadami przygotowałem dzisiejszy  eHit i eKit. Czytaj dalej …

             
ico_comments.png, 360B
hr_700.png, 132B

Skutki pewności siebie, ślepego zaufania, pośpiechu i… braku testowania

hr_700.png, 132B
Krzysztof Jarecki    2009-07-30 15:06
Skutki pewności siebie, ślepego zaufania, pośpiechu i… braku testowania
Zakończyła się seria artykułów na temat procesów zapisu, za która dziękujemy Pani Paulinie Miętkiewicz. Współpraca nad nimi zainspirowała mnie do wyciągnięcia ogólnego wniosku – marketerzy powinni więcej testować to co wypuszczają na rynek. Zanim to zrobią.
Większości problemów, o których była mowa można było zapobiec dokonując testów akceptacyjnych. Proszę Państwa – ile czasu zajmuje przeklikanie nowej strony internetowej, za którą płaci się grube tysiące złotych czy też obejrzenia treści naszych wiadomości (lub zauważenie ich braku)?
Na brak testowania znajdzie się milion wymówek jak brak czasu, przerzucenie odpowiedzialności na podwykonawcę albo zwykła pewność siebie – zwłaszcza w sytuacji, kiedy ktoś sam wykonuje projekt. W końcu to JA go przygotowałem, więc musi być doskonały. Po co jeszcze dodatkowo testować?
Niezależnie od wymówki efekt jest zawsze taki sam. Rażące zaniedbania w postaci źle wyświetlanych stron, błędów językowych, czy niedziałających procesów zapisu obniżających dochodowość email marketingu, a wręcz przynoszących stratę ze względu na utracone korzyści. W długim terminie można to przeliczyć na realne pieniądze, za których stratę odpowiedzialna jest osoba wydająca decyzję o uruchomieniu projektu.
Marketing to nie tylko dobry pomysł na komunikację, fantastyczne narzędzia i wspaniali partnerzy. Nawet najlepszy pomysł, narzędzia i usługi mogą przynieść stratę, jeżeli wykonanie będzie bez dbałości o szczegóły.
Kilka rad, które pozwolą uchronić się przed podstawowymi problemami i wymagają jedynie zaangażowania chwili czasu:
1) Jeżeli wysyłasz mailing do swoich klientów, to pierwszą wysyłkę zrób na swoje własne konto, aby na własne oczy obejrzeć jak prezentuje się wiadomość. Oglądanie jej na ekranie grafika lub w projekcie z agencji reklamowej to za mało. Wyślij sobie wiadomość najlepiej na 4 skrzynki pocztowe w Onet, WP, Tlen oraz na Gmailu. Jedną z nich ściągnij też do swojego Outlooka. W ten sposób sprawdzisz jak wiadomość będzie wyglądać u większości Twoich klientów. Unikniesz wtedy takich problemów jak Orange, co widać poniżej.

Zakończyła się seria artykułów na temat procesów zapisu, za która dziękujemy Pani Paulinie Miętkiewicz. Współpraca nad nimi zainspirowała mnie do wyciągnięcia ogólnego wniosku – marketerzy powinni więcej testować to co wypuszczają na rynek. Zanim to zrobią.

Większości problemów, o których była mowa można było zapobiec dokonując testów akceptacyjnych. Ile czasu kosztuje przeklikanie nowej strony internetowej, czy też obejrzenie treści naszych wiadomości (lub zauważenie ich braku), w porównaniu do grubych tysiący złotych płaconych za ich design?

Na brak testowania znajdzie się milion wymówek jak brak czasu, przerzucenie odpowiedzialności na podwykonawcę albo zwykła pewność siebie – zwłaszcza w sytuacji, kiedy ktoś sam wykonuje projekt. W końcu to JA go przygotowałem, więc musi być doskonały. Po co jeszcze dodatkowo testować na koniec? Czytaj dalej …

                         
ico_comments.png, 360B
hr_700.png, 132B

Paranoja bezpieczeństwa – potrójne potwierdzanie subskrypcji

hr_700.png, 132B
Krzysztof Jarecki    2009-07-27 11:49
W ostatniej części na temat procesów zapisu do newslettera weźmiemy pod lupę firmę Nivea.
Zapis do newslettera jest dobrze widoczny na głównej stronie, więc bez trudu mogę podać moje dane. Nivea zbiera dane na temat płci oraz wieku, co w przypadku branży kosmetycznej jest jak najbardziej celowe. Wypełniając te dane spodziewam się, iż Nivea zrobi z nich użytek i będę otrzymywała skierowane właśnie dla mnie oferty. Dobre posunięcie
Jako jedyna spośród opisywanych przeze mnie ostatnio firm (Garnier, Yves Rocher) Nivea posiada na stronie notkę prawną o zgodzie na przetwarzanie danych osobowych. Marketingowo mało atrakcyjne, ale ważne od strony legalnej. Plus dla Nivea!
Ogólnie wszystko wygląda bardzo ładnie do momentu, gdy klikam na link aktywacyjny w wiadomości, którą Nivea mi przesłała po wypełnieniu formularza. Najpierw zostaję przekierowana na stronę z wielkim przyciskiem „Dalej”… a w wiadomości pisali, iż na stronie mam kliknąć na przycisk „POTWIERDZAM”, którego tutaj nie widzę. Po kliknięciu na „Dalej” ukazuje się pop up, w którym muszę potwierdzić moje dane. Tylko po co? Wszystkie dane są takie jakie wpisałam na początku, a skoro kliknęłam na link w wiadomości to i ja i Nivea wiemy już, że adres email wpisałam poprawnie. Więc dlaczego znowu mnie męczą tymi danymi? Jestem jednak zdeterminowana i chcę potwierdzić subskrypcję, więć szukam przycisku „Potwierdzam”. Niestety pomimo usilnych starań go nie znajduję. Nivea postanowiła zabawić się z klientem w chowanego i ukryć ten jakże ważny przycisk. A może po prostu nie zależy im by zebrać jak największą bazę subskrybentów, bo ukazują chętnym do zapisania się tylko czubek przycisku, a to i tak zauważą pewnie tylko wprawne oczy. I niestety nie ma możliwości zjechania w dół by odkryć przycisk. Próbowałam otworzyć w kilku przeglądarkach, bo może to to problem techniczny jednak wszędzie było to samo. Na szczęście jak się kliknie na ten czubeczek to da się potwierdzić subskrypcję.

W ostatniej części na temat procesów zapisu do newslettera moja koleżanka wzięła wraz ze mną pod lupę firmę Nivea.

Zapis do newslettera jest dobrze widoczny na głównej stronie, więc bez trudu mogę podać moje dane. Bravo! Nivea zbiera dane na temat płci oraz wieku, co w przypadku branży kosmetycznej jest jak najbardziej celowe. Wypełniając te dane spodziewam się, iż Nivea zrobi z nich użytek i będę otrzymywała skierowane właśnie dla mnie oferty. Dobre posunięcie. Jedynie trochę technicznie i niezrozumiale brzmi pytanie, czy chcę otrzymywać wersję HTML czy tekstową… Ja wiem o co chodzi, ale po co ja mam decydować o tym jak firma przygotuje treść? Chcę po prostu dostawać ciekawe i atrakcyjne informacje.

Jako jedyna spośród opisywanych przeze mnie ostatnio firm (Garnier, Yves Rocher) Nivea posiada na stronie notkę prawną o zgodzie na przetwarzanie danych osobowych. Marketingowo mało atrakcyjne, ale ważne od strony legalnej. Plus dla Nivea!

Ogólnie wszystko wygląda bardzo ładnie do momentu, gdy klikam na link aktywacyjny w wiadomości, którą Nivea mi przesłała po wypełnieniu formularza. Czytaj dalej …

           
ico_comments.png, 360B